Listeners:
Top listeners:
Tajemnice myśli - Sny Maciej Witkowski
Polonia w Tralee w Dźwiękach i Barwach
W poniedziałek 27 kwietnia w Kerry School of Music and Performing Arts w Tralee odbyło się wyjątkowe wydarzenie kulturalno-patriotyczne „Polonia w dźwiękach i barwach”, zorganizowanego przez Stowarzyszenie Polonia Polanie Kerry. Tego wieczoru polska społeczność w hrabstwie Kerry świętowała aż cztery ważne rocznice: Konstytucję 3 Maja, Dzień Flagi, Dzień Polonii oraz rocznicę przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Była to pierwsza tego typu uroczystość w historii hrabstwa Kerry – i pierwsza w historii miasta Tralee.
Pomysł, który czekał na odpowiedni moment
Jak wyjaśnia Edyta, założycielka stowarzyszenia i główna organizatorka wieczoru, pomysł na takie wydarzenie dojrzewał od dawna. Iskrą, która go rozpaliła, był telefon z Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Dublinie. To ambasador Artur Michalski zasugerował sprowadzenie do Kerry dwóch wybitnych artystek – Teresy Gąsieniec i Marii Jakimenko – studentek Akademii Muzycznej w Łodzi, które były w trasie koncertowej po Irlandii. Ich koncerty stały się sercem wieczoru, wokół którego osnuto całą uroczystość patriotyczną.
“Pomysł był trafiony, i od ambasady, i nasza Polonia o tym marzyła. Razem stworzyliśmy coś pięknego”, powiedziała Edyta. Kilkumiesięczne przygotowania zaowocowały wieczorem, który, jak sama podkreśla, ma szansę stać się coroczną tradycją.

Cztery święta, jeden wieczór
Uroczystość rozpoczęła się o godz. 19:00. Sala była wypełniona Polakami i Irlandczykami, od małych dzieci po dorosłych. Po kolei odśpiewano hymny narodowe Polski i Irlandii. Ten ostatni zaśpiewał John O’Carroll – chórzysta i mąż Polki, który od ponad pięćdziesięciu lat ma więzi z Polską. Jego głęboki bas wypełnił salę i – jak przyznał Major Tralee – „prawie zrzucił mnie z wózka”.
Ambasador Artur Michalski przypomniał zgromadzonym, że Konstytucja 3 maja obchodzi w tym roku 235. rocznicę. Jest to najstarsza konstytucja w Europie – przyjęta cztery miesiące przed konstytucją francuską – i choć nigdy nie weszła w życie, od wieków stanowi dla Polaków symbol wolności i nowoczesnego myślenia. „Pomimo rozbiorów i 123 lat obcej władzy ta konstytucja zawsze wskazywała nam drogę” – podkreślił ambasador.

Dwie flagi, jedna tożsamość
Kolejną atrakcją wydarzenia był wystąpienie pani Anety Truchan, dyrektorki Polskiej Szkoły w Killarney, która od ponad piętnastu lat prowadzi polską szkołę oraz uczy języka polskiego w irlandzkiej szkole średniej. Zaprezentowała ona rysunki swoich uczniów, którzy za pomocą sztuki pokazali, czym dla nich jest Konstytucja z 3 maja. Jeden z rysunków przedstawiał Polskę jako statek, a Konstytucję jako latarnię morską na tle irlandzkiego wybrzeża. Na innym rysunku połączono flagi polską i irlandzką w jedną. „To jest piękno samo w sobie” – powiedziała Pani Dyrektor.
Dzieci ze szkoły w Killarney recytowały wiersze, a na zakończenie Clara przeczytała wiersz napisany specjalnie na tę okazję: „W sercu mam dwa kraje. Jeden w Polsce, a drugi tuż obok mnie”. Słowa te spotkały się z aplauzem i wzruszyły wielu obecnych w sali.

Mosty zamiast murów – Irlandczycy o Polsce
Burmistrz Tralee, Terry O’Brien, podkreślił, że społeczność polska stanowi integralną część tkanki społecznej i gospodarczej miasta. Zastępca burmistrza Tralee dodał, że żyjemy w społeczeństwie wielokulturowym i że integracja musi działać w obie strony: „Jeśli chcemy, aby Polacy angażowali się w życie naszej społeczności, musimy odwzajemnić się tym samym”.
John Loughrey, przyjaciel stowarzyszenia, który pomógł je założyć, wygłosił przemówienie bogate w odniesienia historyczne. Przypomniał, że Theobald Wolfe Tone, jeden z ojców irlandzkiego republikanizmu, już w 1798 roku wskazywał Polskę jako źródło inspiracji w walce o wolność. Wspomniał o solidarności okazanej przez irlandzkie związki zawodowe wobec polskiej Solidarności w 1981 roku. Zakończył z humorem i nadzieją: „Być może pewnego dnia Lewandowski będzie grał dla Irlandii, a burmistrz Jankowski będzie zarządzał w Kerry. Kto wie?”.

Miłości do polskiej flagi oraz biało-czerwonych barw
Publiczność była równie poruszona recytacjami trzech dziewczynek z Tralee – Maji Wosik, Mii Bogusław i Majeczki Urbany. Chociaż przed wyjściem na scenę były wyraźnie zdenerwowane, to gdy tylko stanęły przy mikrofonie, recytowały z taką pewnością siebie i sercem, że w sali zapadła cisza, a wszyscy słuchali z zapartym tchem.
Ich wiersze mówiły o miłości do polskiej flagi i o tym, co ona znaczy. “Kocham swoją flagę, bo jest piękna i nasza … i jestem z niej dumna” – te słowa, wypowiedziane na głos, miały wyjątkową wagę. Dziewczynki recytowały też po angielsku, mówiąc irlandzkiej publiczności: to jest też nasza flaga, i jesteśmy z niej dumne w obu językach.
Padły słowa o tym, że flaga “nie zawsze wolna wisiała” i że jej czerwień to krew przelana, historia opowiedziana przez dzieci, którą noszą w sobie. Na zakończenie zabrzmiało klasyczne “Kto ty jesteś, Polak mały?”, wierszem znanym każdemu Polakowi od pokoleń, a tutaj, w Kerry, nabrał on zupełnie nowego wymiaru.
Dla tych dziewcząt udział w takim wydarzeniu to nie tylko występ – to lekcja, że polskie tradycje i święta narodowe są czymś, co warto pielęgnować, nawet z dala od ojczyzny. I że bycie Polakiem w Irlandii to nie wybór między jednym a drugim – to przywilej noszenia w sobie obu tożsamości jednocześnie.

Muzyka jako język bez granic
Główną atrakcją wieczoru był koncert muzyki klasycznej w wykonaniu Teresy Gąsieniec (wiolonczela) i Marii Yakymenko (fortepian). W programie znalazły się między innymi Nokturn Johna Fielda w transkrypcji dziadka Teresy – Mirosława Gąsieniec – Wstęp i Polonez Chopina oraz Sonata Szymanowskiego. Ten ostatni utwór, jak przyznały dziewczyny, był prawdziwym wyzwaniem: „Dosłownie półtora tygodnia przed koncertem zaczęła mi chodzić w rękach. Myślałam już, że będziemy musiały zmienić repertuar” – powiedziała Mariia.
Muzyka tego wieczoru nie była jedynie tłem. Był to język, który przemawiał do wszystkich w ten sam sposób: do Polaków tęskniących za ojczyzną, do Irlandczyków ciekawych nowej kultury oraz do dzieci, które dopiero odkrywają, kim są. Chopin i Szymanowski zabrzmieli w Tralee nie jako eksponaty muzealne, ale jako żywy dowód na to, że kultura nie zna granic, i że muzyka łączy pokolenia i narody lepiej niż wiele deklaracji politycznych.

Wolontariusze i społeczność polska w Tralee
Za kulisami wieczór ten był możliwy dzięki wolontariuszom, bez których żadna impreza nie mogłaby się odbyć. Darren Moriarty witał gości przy wejściu, mówiąc „przeprowadzka do innego kraju, nie oznacza, że zapomnicie o swoich tradycjach, wciąż je ze sobą nosicie i można je połączyć, znajdując wspólny mianownik”.
Kasia królowała przy kuchennych stołach, rozpoznawana jako Królową Pierogów. „Powinniśmy organizować takie spotkania raz w miesiącu” – powiedziała, „Polacy powinni się zbliżać do siebie, a nie oddalać”.
Nie zabrakło również elementów folkloru, pięknie ubrane w tradycyjne stroje panie witały gości i pomagały przez cały wieczór, stanowiąc żywy symbol kultury, którą polska społeczność w Kerry tak pilnie pielęgnuje. Zapytani o wrażenia po wydarzeniu, uczestnicy mówili o emocjach, dumie i poczuciu wspólnoty.
Pierwsza taka impreza w Kerry – ale nie ostatnia
„To pierwsze tego rodzaju wydarzenie w historii Kerry, pierwsze w historii Tralee” – powiedziała Edyta, organizatorka wieczoru. „Musicie wiedzieć, że jesteśmy aktywni, że się spotykamy, nie tylko wtedy, gdy możemy potańczyć, ale także wtedy, gdy trzeba zaśpiewać hymn narodowy i porozmawiać o poważnych sprawach”.
Wieczór zakończył się przy stołach z polskimi przysmakami, rozmowami i śmiechem. Bo być może tak właśnie wygląda prawdziwa integracja: nie poprzez dokumenty i deklaracje, ale poprzez muzykę, wiersze recytowane przez dzieci i wspólny stół.

Tekst: Aneta Kubicka
Zdjęcia: Konrad Paprocki Photography
Written by: Justyna Roj
#PoloniaIrlandia #RadioCenzura event informacje kultura literatura muzyka polonia radio radio cenzura reportaz sztuka wiadomosci wydarzenia wywiad
…ladowanie utworów w toku
Post comments (0)